Kraje
12 godzin przy lankijskim stole

12 godzin przy lankijskim stole

Ile wiedziałam o kuchni lankijskiej zanim przyjechałam na Sri Lankę? Niewiele. Głównie skojarzenie, że to blisko Indii, więc jedzenie pewnie podobne. Tyle. A to bardzo niesprawiedliwy osąd. Kuchnia lankijska ma bowiem wiele do zaoferowania czyniąc każdy posiłek niezapomnianą podróżą kulinarną. Jak w wielkim garze mieszają się tu wpływy: arabskie, brytyjskie, holenderskie i oczywiście indyjskie. Zanim […]

Bagan o zachodzie słońca

Bagan o zachodzie słońca

Posted by in Birma | No Comments

Bagan i jego świątynie, wszystkie 4000, wznoszą się wśród pomarańczowych, piaszczystych pól. Jałowa ziemia nie daje tu obfitych plonów. Gdzieniegdzie tylko wyłaniają się kępki wysuszonej zieleni. Na krzakach zamiast liści- kolce. Krajobraz przypomina bardziej afrykańską sawannę.

Subiektywnie o Inle

Subiektywnie o Inle

Posted by in Birma | 2 Comments

Pobyt nad jeziorem Inle planowany był głównie ze względu na…samo jezioro. Tak, tak. Kolejne jezioro w ciągu ostatnich tygodni. Ale Inle to zupełnie inne jezioro.

W podskokach nad Inle

W podskokach nad Inle

Zanim zacznę piać peany i rozpisywać się nad pięknem birmańskich krajobrazów  i o tym, jak z Rangunu dojechaliśmy przez Thazi aż nad jezioro Inle, uprzedzam: nasze zdania co do Birmy są wyraźnie podzielone. Ja się zakochałam, Olo od pewnego momentu odliczał dni do końca. W związku z tym uznaliśmy, że to właśnie ja napiszę na […]

Lądem do Birmy

Lądem do Birmy

Posted by in Birma | 10 Comments

Zostawiliśmy za sobą Sumatrę z wielkim niedosytem. Jedno jest pewne, Indonezja to zbyt duży kraj, żeby „obskoczyć” go w ramach 30-dniowej wizy. Poza tym została nam jeszcze reszta indonezyjskich wysp. Zatem- jeszcze tam wrócimy! Obraliśmy nowy kierunek: Birma! I postawiliśmy sobie dość ambitne zadanie: dostaniemy się lądem do Birmy!

O tym jak nie weszliśmy na Marapi

O tym jak nie weszliśmy na Marapi

Indonezja słynie z wulkanów, nam niestety do tej pory nie było dane się o tym przekonać. Kolejnych kilka dni po wyjeździe z Samosiru spędziliśmy w Maninjau. Miejsce wybraliśmy głównie ze względu na bliskie sąsiedztwo wulkanu Marapi, na który strasznie chciałam wejść przed wschodem słońca, żeby podziwiać panoramę okolicznych szczytów skąpanych porannym światłem. Trekkingi na Marapi, […]

Wino, kobiety i śpiew!

Wino, kobiety i śpiew!

Wymuszony dłuższy pobyt na Samosirze zaowocował masą zdjęć. No bo coś przecież trzeba robić, najlepiej coś, co nie wymaga angażowania za bardzo mojej stopy. Walcząc więc z tą wyznaczoną przez moją obolała stopę monotonią pozwoliliśmy sobie na jedyną możliwą aktywność- postanowiliśmy eksplorować wyspę na motorze, z aparatem w łapkach.

O dżungli, zwierzakach i byciu obiektywnym

O dżungli, zwierzakach i byciu obiektywnym

Bukit Lawang wybraliśmy z jednego powodu- orangutany! A dokładnie endemiczny gatunek, charakterystyczny dla Sumatry- Orangutan sumatrzański. I tu zaczyna się moja niezwykła opowieść.

George Town biegiem

George Town biegiem

George Town to drugie po Melace malezyjskie miasto wpisane na światową listę UNESCO. Również ze względu na zabytkową starówkę i postkolonialną zabudowę.

Napijesz się herbaty?

Napijesz się herbaty?

Piliśmy już kawę w Tajlandii i wino w Nowej Zelandii, w Malezji postanowiliśmy napić się herbaty. A jak herbata w Malezji, to tylko w Cameron Highlands.