Kraje

New Delhi w naszym obiektywie

Posted by in Indie | No Comments
New Delhi w naszym obiektywie

Przyjazd do New Delhi nie budziłby w nas aż tak dużych emocji, gdyby nie fakt, że od kilkudziesięciu godzin czekali tam na nas moja siostra- Monika i nasz dobry przyjaciel- Marcin. Tak udało się wszystko poukładać, że na kolejny urlop, po zeszłorocznym Laosie, przyjechali do Azji, żeby się z nami zobaczyć :) Zdążyliśmy się już przekonać, że Indie są fajne, pod warunkiem, że trzymamy się z dala od dużych, tłocznych miast. Cóż, Delhi z populacją bliską 18 milionom ludzi, zdecydowanie do takich należy!

New Delhi miało być tylko krótkim przystankiem, miejscem w którym się spotkamy, zanim ruszymy razem dalej. Nie mieliśmy zatem zbyt wiele czasu. Ułożyliśmy dość napięty plan całodniowego zwiedzania. Niestety nie udało nam się go w pełni zrealizować. Na przeszkodzie stanęły problemy z komunikacją miejską, a mianowicie potężne obłożenie metra, nie zależnie od pory dnia oraz problemy żołądkowe, których w końcu należało się spodziewać. Z pomocą wcale nie przyszła nam również pogoda. Panował okrutny wręcz upał, do którego Olo i ja zdążyliśmy się jako-tako przyzwyczaić, ale Monia z Marcinem nie mieli kiedy. Szybko więc zredukowaliśmy plan do minimum, żeby nie forsować ani siebie, ani naszych przyjaciół. W tamtym momencie wszyscy byliśmy bardziej zainteresowani własnym towarzystwem i nadrabianiem kilkumiesięcznych zaległości, niż aktywnym zwiedzaniem i eksplorowaniem miasta.

Coś tam jednak zobaczyliśmy, parę (dosłownie) zdjęć udało się zrobić, chociaż w wielkich bólach, bo zanieczyszczenie powietrza w mieście jest tak duże, że momentami widoczność spadała do 100 metrów, a aparat zamiast łapać ostrość na wycelowany przeze mnie obiekt, gubił się na drobinkach pyłu zwieszonych w powietrzu.

Z wszystkich atrakcji, o ironio! nie udało nam się tylko sfotografować najlepszej: świątyni Sikhów Akshardham. Panujące tam zasady bezpieczeństwa zabraniają robienia zdjęć. Niestety. Sikhowie, słusznie obawiają się zamachów terrorystycznych. Po zamachach w 1983 r. na Złotą Świątynię w Amritsarze i przy nadal niestabilnej sytuacji przy pakistańskiej granicy w Pendżabie, nie ma się w sumie co dziwić. Zabronione jest wnoszenie na teren świątyni jakiejkolwiek elektroniki, płynów, jedzenia, plecaków, torebek, no i oczywiście obowiązuje odpowiedni, skromny strój. Sama świątynia zapiera dech w piersi, a atmosfera panująca wewnątrz przywodzi na prawdę mistyczne skojarzenia! Wg nas zdecydowanie warto przyjechać do New Delhi chociażby tylko po to, żeby zahaczyć o Akshardham.

Dworzec obowiązkowo zasługuję na kilka słów. Kolej to w Indiach temat rzeka. O chorym systemie rezerwacji biletów, 5 różnych typach samych rezerwacji, wiecznie wyprzedanych biletach, kolejkach, spóźnionych pociągach, naganiaczach, żebrakach, ludziach śpiących pokotem na podłodze i rzeszach tych, którzy żyją z przemysłu kolejowego można by napisać książkę. Temat ten chwilowo pominę i skupię się jednak na samym dworcu. New Delhi kilkukrotnie posłużyło nam jako przystanek w dłuższej podróży. Dworzec jest wielki! I pisząc wielki, na prawdę mam na myśli wielki. Dworzec tworzą 2 hale i 16 długaśnych peronów oraz plątanina prowadzących na nie kładek, które każdego dnia przemierzają miliony ludzi. Komunikaty o pociągach nadawane są przez głośniki zarówno po angielsku, jak i w hindi oraz wyświetlane są na cyfrowych tablicach przy każdym peronie. Niestety często-gęsto nie pokrywają się one ze stanem faktycznym, i tak np musieliśmy, 5 min przed odjazdem naszego pociągu do Varanasi, biegiem przeciskać się przez tłumy, bo nagle okazało się, że nasz pociąg to nie ten na peronie 2 (tak jak powinno być)…tylko ten na 16! Niepotrzebne nerwy.

Przechodząc przez dworzec najłatwiej też dostać się z Pahar Ganj, gdzie spalimy, do najbliższej stacji metra. Niestety za każdym razem, przed wejściem do hali dworca, musieliśmy czekać w kolejce, żeby prześwietlić nasz bagaż, mimo że obok nas, z pominięciem kontroli, przemykali hindusi. Proponuję zatem na przeprawę przez dworzec zarezerwować trochę więcej czasu.

Poza tym prawda jest taka, że gdzie by nie zapuścić się w Delhi, wszędzie znajdzie się coś wartego zobaczenia. Mniej, bądź bardziej, ale jednak.

A my zapraszamy Was tym razem na naprawdę krótki spacer 😉

Komentuj