Kraje

Glentanner- pośrodku niczego

Glentanner- pośrodku niczego

Dystrykt Mc Kenzie swoją nazwę zawdzięcza szkockiemu złodziejaszkowi. Średni to powód do dumy, a jednak nazwisko zostało wykorzystane i do dnia dzisiejszego dumnie widnieje we wszystkich oficjalnych dokumentach. Pod koniec XIX w, kiedy nie cała Nowa Zelandia była jeszcze zamieszkana przez tłumnie przybywających tu Europejczyków, McKenzie zgrabnie uprowadził stadko 1000 owiec i żeby uniknąć pościgu przegnał zwierzaki przez góry. W tamtym czasie nikt nie zapuszczał się tak daleko w głąb lądu, szczególnie, że z daleka straszyły właśnie wspomniane wysokie góry i gęste zarośla. Dla upamiętnienia tych wydarzeń region nazwano jego imieniem. Dziś teren nie jest już tak dziki i niedostępny. Owce zostały jako stały element krajobrazu.

I my trafiliśmy docelowo w serce dystryktu McKenzie, do Glentanner, a Glentanner z kolei prosto w nasze serca.

Życie płynie tu swoim tempem. Zakupy robimy raz na 7-10 dni, bo w sumie nie ma potrzeby robić ich częściej. Najbliższy sklep, o czym już pisaliśmy, znajduje się 45km stąd. Po drodze nie ma absolutnie nic oprócz 2 domów, oddalonych od siebie o ok 15km. Otaczają nas góry z pięknym widokiem na najwyższy szczyt Nowej Zelandii- Mt Cook oraz brzeg błękitnego jeziora Pukaki z deltą lodowcowej rzeki Tasman. Za domem biegają zające lub owce, w zależności od pory dnia, a niebo co chwilę przecinają szybujące sokoły nowozelandzkie lub papugi kea.

Przyjeżdżając tutaj musieliśmy zapomnieć o stylu życia, jaki do tej pory nam towarzyszył. Czas nabiera tu zupełnie innego znaczenia. Wszystko dzieje się powoli (oprócz pracy oczywiście), a ludzie są wyluzowani. Ogromna przestrzeń dodaje poczucia, że świat należy do nas i że nie ma rzeczy niemożliwych.

Pierwszy raz od dawna czujemy, że jesteśmy we właściwym miejscu, we właściwym czasie.

 

Komentuj