Kraje

Do Hoi An na motorze

Do Hoi An na motorze

Przez ostatnich kilka tygodni, które spędziliśmy w Azji przekonaliśmy się, że najlepszym, bez wątpienia, środkiem transportu jest motor. Wygodny, niewygodny, w znakomitym stanie technicznym, czy też w nieco gorszym, ale 2 kółka do dyspozycji to jednak to. Na taki środek transportu zdaliśmy się po raz kolejny wybierając się do Hoi An- miasteczka o niezwykłym klimacie, w którym czas zdaje się zatrzymał lata temu. Spacerując wśród niewysokich, zabytkowych budynków o charakterystycznym żółtym kolorze poczuliśmy się przez chwilę tak, jakby i dla nas zegar stanął w miejscu. Zagrzaliśmy się pyszną kawą, zjedliśmy typowe dla regionu Cao Lau w lokalnej garkuchni i z zapasem energii zatopiliśmy się w Hoi An.
Gwiazdą dnia pozostała jednak nasza wypożyczona Honda Wave, która prowadzona twardą ręką Olka poniosła nas wąskimi uliczkami, przez lokalny market, na przystań promową, by razem z nami dobić do brzegu wysepki Cam Kim i pognać wśród pól, dając nam możliwość podpatrzenia życia, które toczy się tuż obok turystycznych atrakcji, zakładów krawieckich i knajpek.
Tym razem zdjęć niewiele, w zamian zapraszamy do obejrzenia pierwszej poważnej produkcji Zespołu Produkcji Filmowych Gasieniec&Gasieniec. Niech film przemówi! Wrrrrrr!!!!

http://www.youtube.com/watch?v=hI3DTE7_xwM

3 Comments

  1. olgierd
    15 kwietnia 2014

    czesc!
    czy olo wyrabial sobie miedzynarodowe prawko? jesli tak, to czy ma kategorie na motory? wybierajac sie rok temu do indonezji czytalismy, ze lepiej sobie takie wyrobic. tak tez zrobilismy i przy kontroli policji probowali nas naciagnac, ze nie mamy kategorii na motory tylko na auta. bedac pewnym siebie mowilismy, ze takie cos jest potrzebne przy mocniejszych jednostkach i nam odpuscili. wazne, ze nam sie udalo, choc i tak cena przekupstwa nie bylaby zbyt wygorowana;) w przyszlym roku wybieramy sie jednak na dluzsza podroz i zastanawiamy sie na ile mielismy racji w tym co mowilismy. mieliscie jakas kontrole?:)
    pozdrawiamy!

    Reply
    • Olo
      17 kwietnia 2014

      Hej! Jeździliśmy na motorze w Tajlandii, Kambodży i Wietnamie i nie mieliśmy żadnej kontroli. W Tajlandii policjanci uśmiechali się do nas, kiedy skręcaliśmy na czerwonym świetle (jak wszyscy), a w Wietnamie piliśmy z policjantem lokalną wódkę, po czym wsiedliśmy na motor. On też 😉 Tak, wiem, brzmi nieodpowiedzialnie, ale nie mogliśmy odmówić panu władzy, kiedy tak bardzo nalegał :) Z tego co się orientuję, w Azji trzeba mieć kategorię na motory, żeby legalnie jeździć. Ja nie mam – mam tylko międzynarodowe z kategorią B, więc liczyłem się z tym, że trzeba będzie dać komuś kieszonkowe w razie czego. Nic takiego się na szczęście nie zdarzyło. Jedyny problem polega na tym, że jeżdżąc bez kategorii, w razie stłuczki nie ma się żadnego ubezpieczenia. Każdy ubezpieczyciel odmówi wypłaty odszkodowania komuś, kto prowadzi bez uprawnień i trzeba będzie wykładać z własnej kieszeni. Pozdrawiam!

      Reply
      • olgierd
        17 kwietnia 2014

        dziekuje za odpowiedz! jak widac my mielismy szczescie z ta kontrola. widzielismy tez jadac autem z lotniska grupowe ‚lapanki’ na bialych, zeby tylko wyciagnac kase;) pozdrawiam i czekam na kolejny wpis:)

        Reply

Komentuj