Kraje

Druga twarz Angkoru

Posted by in Azja, Kambodża | 2 Comments
Druga twarz Angkoru

O Angkor Wat słyszał chyba każdy. Każdy też z wizytą w tym miejscu wiąże nadzieje na intymne i mistyczne przeżycia wśród ruin świątyni wybudowanej przez dawną cywilizację. Czytaliśmy wiele relacji, w których autorzy wręcz rozpływali się w zachwycie nad Angkor Wat, przeżywali transcendentalne uniesienia obserwując wschód czy zachód słońca i opisywali barwne historie o zabawach z dziećmi, błogosławieństwach od mnichów, życzliwych ludziach i bóg wie czym jeszcze. Owszem, jest tam pięknie, jednak wizyta w Angkor Wat w rzeczywistości wygląda trochę inaczej, co autorzy takich relacji pomijają milczeniem, chcąc chyba widzieć wszystko przez tak zwane różowe okulary. Nie chcemy nikogo zniechęcać do odwiedzenia kompleksu. Trzeba to koniecznie zrobić, ale przed wycieczką warto poznać drugą twarz Angkoru.

Nie ma się co oszukiwać. Angkor Wat to w tej chwili wielki przemysł turystyczny. Każdy próbuje ukroić dla siebie kawałek tego tortu. Na porządku dziennym są więc liczne oszustwa. W tych przodują kierowcy tuk-tuków, którzy wożą do kompleksu turystów nastawionych na mistyczne doznania. Sporo osób zostało już przez nich naciągniętych lub perfidnie oszukanych. Słyszeliśmy np. o sytuacjach, kiedy kierowca wiozący turystów na wschód słońca, w połowie drogi, przy kasach biletowych, żądał nagle wyższej opłaty. Czasami wielokrotnie wyższej. Turyści mieli dwa wyjścia: przegapić wschód słońca, na który specjalnie przyjechali, albo zapłacić wyższą opłatę. Znalezienie innego środka transportu, o 5 rano przy kasie biletowej pośrodku niczego, raczej nie wchodzi w grę. Bywało też, że kierowcy żądali zapłaty za przejazd w dwie strony z góry, zawozili turystów na miejsce, a później ulatniali się. Nawet płacenie połowy nie gwarantuje sukcesu, bo zdarzało się, że nawet wtedy kierowca znikał, prawdopodobnie znajdując kurs powrotny za lepszą stawkę. Najlepiej więc zapłacić kierowcy dopiero po powrocie do miasta. Jeśli będzie się upierał na zapłatę z góry, można się spodziewać kłopotów.

Rano do Angkor Wat ciągną tłumy turystów. Można ich liczyć setkami. Każdy chce zobaczyć wschodzące nad świątynią słońce i zrobić pamiątkowe zdjęcie. Nie ma co liczyć na intymne kontemplowanie piękna starożytnej budowli, oświetlonej promieniami wschodzącego słońca, bo takich jak my będzie jeszcze grubo ponad tysiąc. W internecie mnóstwo jest zdjęć wschodu nad Angkor Wat, mało kto jednak pokazuje, co widać po drugiej stronie aparatu. Zachód słońca wygląda tak samo. Tłumy turystów przeciskających się między sobą w poszukiwaniu najlepszego miejsca na rozstawienie statywu i zrobienie zdjęcia.

Na terenie kompleksu, w trakcie zwiedzania, często zaczepiają turystów dzieci ubrane w łachmany i wyciągają rękę po pieniądze albo próbujące wcisnąć pocztówki za dolara. Potrafią iść za kimś nawet przez kilka minut i prosić o pieniądze. Wiele osób daje im tego dolara, żeby sobie poszły. Prawie wszędzie są też mnisi bądź osoby udające mnichów, które przy wejściu podają każdemu kadzidełka. Mało kto je bierze i słusznie. Przy wyjściu okazuje się bowiem, że kadzidełka kosztują dolara. Albo pięć. Podobnie, jak błogosławieństwo wraz z bransoletką zawiązywaną na nadgarstku w jego trakcie.

Są też mili chłopcy w różnym wieku, którzy pojawiając się nagle nie wiadomo skąd, świecą latarką w jakiś ciemny korytarz i mówią, że tam jest posąg takiego czy innego Buddy, który trzeba koniecznie zobaczyć. Poszperaliśmy trochę w internecie i okazuje się, że to kolejne oszustwo. Turyści, którzy padają jego ofiarami są prowadzeni w miejsce, z którego można wyjść tylko jedną drogą. Na niej nagle staje kilku chłopców, którzy nie wypuszczą turysty, póki ten nie zapłaci ileś tam  pieniędzy. Cena zależy pewnie od pogody albo innych podobnych czynników.

Zdarzają się też podobno policjanci po służbie, którzy w oficjalnych mundurach podchodzą do niektórych turystów i niby tylko chcą pogadać. Szybko się zaprzyjaźniają i towarzyszą im w trakcie wycieczki, a na koniec żądają opłaty, bo przecież byli przewodnikami. I co, będziesz się kłócił z „władzą” albo bił z dziećmi? Nie, każdy w takiej sytuacji płaci… Gdzieniegdzie są też bawiące się dzieci, którym turyści robią zdjęcia, a później dowiadują się, że zdjęcie kosztuje dolara. Fantazja oszustów i naciągaczy nie ma granic. Nie będziemy tu opisywali wszystkich metod, które stosują, ale zachęcamy gorąco do poczytania w internecie, co spotkało osoby odwiedzające Angkor i na co należy uważać.

Podsumowując, absolutnie nie zniechęcamy nikogo do odwiedzenia Angkoru. Kompleks jest przepiękny i zapiera dech w piersiach. Koniecznie trzeba go zwiedzić będąc w Kambodży. Należy tylko mieć się na baczności, nie przyjmować niczego od nikogo, nie wdawać się w dyskusje z obcymi i nikomu nie dawać pieniędzy, czyli po prostu zachować zdrowy rozsądek.

Nie chcemy też, żeby zabrzmiało to tak, jakbyśmy uważali, że w Kambodży mieszkają sami oszuści i złodzieje. Na pewno jest sporo miłych i pomocnych osób, trzeba tylko pamiętać, że nie wszyscy tacy są. Nas nic złego nie spotkało w trakcie zwiedzania Angkoru. Mieliśmy też przemiłego kierowcę, który nie próbował nas naciągnąć w żaden sposób. Warto jednak wiedzieć, co może się przytrafić, żeby miło spędzić czas zwiedzając to wyjątkowe miejsce.

Angkor praktycznie

Poniżej kilka wskazówek dla osób planujących zwiedzić kompleks:

1) Trzeba zabrać ze sobą dużo wody. Na terenie kompleksu można ją kupić, ale mała butelka kosztuje dolara.

2) Bilet kupiony na następny dzień jest ważny już do 17:00 w dniu zakupu. Decydując się więc na jednodniową przepustkę, można zobaczyć zachód słońca pierwszego dnia, a wschód i resztę zwiedzania zostawić na kolejny dzień, żeby nie robić wszystkiego w ciągu jednego dnia

3) Są trzy opcje : bilet na jeden dzień, na trzy dni i na tydzień (odpowiednio: $20, $40 i $70). My wybraliśmy najtańszy i mamy wrażenie, że nie wykorzystaliśmy go w pełni, ale po blisko 8 godzinach zwiedzania w upale przekraczającym 35 stopni, mieliśmy najzwyczajniej dość

4) Do kompleksu można dojechać rowerem wynajętym za dolara na dzień. Dzięki temu można zaoszczędzić trochę pieniędzy, ale trzeba mieć świadomość, że będzie się jechać na wschód słońca po ciemku, o 4 w nocy. Później będzie bardzo dużo chodzenia w upale, jeżdżenia między kolejnymi miejscami, a na koniec, kiedy nogi już włażą w tyłek, trzeba jeszcze w tym upale dojechać z powrotem. Tym bardziej trzeba wtedy zabrać dużo wody, albo wliczyć ją w koszty i kupować na miejscu

5) Warto też zabrać ze sobą coś do jedzenia, żeby uniknąć kupowania drogich posiłków na miejscu, w trakcie zwiedzania. Szczególnie, że widzieliśmy, jak wodę do „restauracji” całymi wiadrami właściciele brali ze… stawku przed Angkor Wat. Chcę wierzyć, że była potrzebna do mycia podłogi :)

6) Rano jest zimno! Należy mieć coś z długim rękawem, żeby nie zmarznąć

7) Trzeba przeboleć niewygody i ubrać się adekwatnie do odwiedzanego miejsca. Sporo osób ignoruje tą konieczność i na porządku dziennym są turyści w koszulkach bez rękawów i turystki w krótkich spódniczkach czy spodenkach i bluzkach z dekoltem prawie że do pasa. Owszem, jest bardzo gorąco, ale nie jesteśmy u siebie i trzeba okazać należny szacunek dla innej kultury.

8) Za dojazd na zachód słońca zapłaciliśmy $6. Ponoć normalnie kosztuje $3, ale wschód i zachód są płatne 100% ekstra. Całodzienna wycieczka po kompleksie kosztowała nas $16. Może daliśmy się oszukać, kto wie? :) Podobno to mniej więcej standardowa cena.

2 Comments

  1. Hotelowe Recenzje
    16 lutego 2014

    Cudowne miejsce, my jesteśmy nim zauroczeni :-)

    Reply
    • Pchła
      19 lutego 2014

      Miejsce o wyjątkowym klimacie, niestety idealny przykład „złej turystyki” :( Ale zobaczyć zdecydowanie warto! :)

      Reply

Komentuj