Kraje

Maeklong Railway Market za 3zł

Maeklong Railway Market za 3zł

Niewielki targ znajdujący się około 80km na południowy zachód od Bangkoku. Jak na każdym targu w tej części świata, jest pełno ludzi i mnóstwo śmieci. Zapach gnijących resztek mięsa, warzyw, ryb i owoców morza przeplata się z aromatem przypraw i odorem duriana. Panuje gwar. Tak wygląda jeden z najbardziej osobliwych marketów w Tajlandii – Maeklong. Ktoś głośno targuje się ze sprzedawcą ryżu, mocno przy tym gestykulując. Gdzieś indziej właścicielka straganu z owocami donośnym głosem zachwala swoje produkty i zachęca do zakupu. Ciężko przecisnąć się między straganami zajmującymi każdy skrawek miejsca. Co chwilę słychać uderzenia tasaka, który z głuchym trzaskiem rozcina wielkie kawały mięsa z kością i wbija się w drewniany pieniek. Głośno skwierczy olej w wokach, na których smażą się przeróżne specjały. Nagle z rozmieszczonych co chwilę na słupach megafonów słychać głośny sygnał. Sprzedawcy przesuwają nieznacznie niektóre kosze z owocami i warzywami, przestawiają stoliki. Składają osłaniające od słońca parasole i markizy. W oddali słychać głośne trąbienie. Za moment pojawia pociąg, który sunie przez sam środek targu. Po chwili oddala się, a targowe życie w kilka sekund wraca do swojego rytmu. Na tory kolejowe wjeżdżają jabłka i ananasy. Szybko rozkładane są też markizy i parasole, a tory z powrotem zmieniają się w wąską ścieżkę między gęsto upakowanymi straganami.

Taka scena rozgrywa się w Maeklong kilka razy dziennie. Postanowiliśmy wybrać się tam i zobaczyć na własne oczy jak to wszystko wygląda. Dojazd z Bangkoku jest wyjątkowo tani, chociaż czasochłonny. W jedną stronę dotarliśmy za 3zł na osobę. Jechaliśmy autobusem miejskim i pociągiem. Później płynęliśmy promem i znowu jechaliśmy pociągiem. Trwało to w sumie, od wyjścia z pokoju, trochę ponad 6 godzin. Linia kolejowa do Maeklong podzielona jest na dwie części. Rozdziela je rzeka, przez którą nie przebiega żaden most kolejowy, trzeba się więc przedostać na drugą stronę promem i wsiąść do kolejnego pociągu. W praktyce wygląda to więc tak, że jedzie się najpierw z Bangkoku do Mahachai, a następnie z Ban Laem do Maeklong. Poniżej opisuję punkt po punkcie naszą wycieczkę.

Wongwian Yai

Pociąg, którym należy jechać, nie odjeżdża z głównego dworca Hualamphong, tylko z małej stacji Wongwian Yai na przeciwległym brzegu rzeki Chao Phraya. Bez problemu można tam jednak dojechać autobusami komunikacji miejskiej. My jechaliśmy autobusem nr 3. Bilet kosztował 7thb. W okolice stacji kursuje też Sky Train, jest to jednak droższa opcja, ale z pewnością prostsza i wygodniejsza. Na stacji Wongwian Yai nie widzieliśmy kas biletowych. Za przejazd zapłaciliśmy u konduktora (10thb).

Wongwian Yai – Mahachai

Wybraliśmy pociąg odjeżdżający o 8:35, bo liczyliśmy na szybką przesiadkę na kolejny, odjeżdżający o 10:10. Podróż minęła szybko i trwała niewiele ponad godzinę. Po drodze można było obserwować życie mieszkańców mijanych wiosek i zobaczyć stacje kolejowe pośrodku niczego, które składały się tylko z tablicy z nazwą wioski. Pociąg całą drogę jedzie bardzo powoli. Siedząc przy oknie trzeba uważać, żeby nie dostać liściem bananowca po twarzy. Pchła dostała :) Na miejscu, w Mahachai, stacja kolejowa znajduje się przy jednym z największych w Tajlandii targów z owocami morza i rybami, przez który trzeba przejść w drodze na prom. Przy wyjściu ze stacji jest schemat, wg którego łatwo można trafić na przystań.

Mahachai – Ban Laem

Prom na drugą stronę rzeki kosztuje 3thb. Ciekawostką jest mnóstwo motorów i skuterów którymi mieszkańcy wjeżdżają na pokład bezpośrednio z przystani, po oponach oddzielających burtę od nabrzeża. Nie ma tu żadnego pomostu czy rampy. Przeprawa jest bardzo szybka, trwa kilka minut. W Ban Laem, po wyjściu z przystani, należy iść w prawo. Jest znak, że to droga na stację kolejową ale łatwo go przeoczyć. Dojście na stację zajmuje jakieś 10 minut. Po drodze jest sporo straganów z różnymi suszonymi rybami i owocami morza. Można też zobaczyć, jak na słońcu suszą się tysiące kalmarów. W pewnym momencie droga urywa się i można zwątpić, czy aby na pewno idzie się we właściwym kierunku, ale nie ma się co przejmować, bo na stację faktycznie trafia się drogą z ubitej ziemi, przechodząc przez tory kolejowe.

Na stacji czekała na nas niespodzianka. Chcieliśmy jechać dalej pociągiem o 10:10. Sprawdziłem wcześniej rozkład jazdy na stronie internetowej kolei, ale okazało się, że jest nieaktualny i z powodów finansowych liczba kursujących pociągów została zredukowana do trzech dziennie. Następny odjeżdżał o 12:05. Mieliśmy więc 2 godziny czekania, które spędziliśmy na powrocie na prom, przedostaniu się do Mahachai i spacerze po targu rybnym. W galerii poniżej zamieszczamy aktualny rozkład jazdy pociągów z Ban Laem do Maeklong.

Ban Laem – Maeklong

Bilety na kolejny pociąg kupiliśmy na stacji, przed odjazdem. Kosztowały również 10thb, chociaż tym razem podróż trwała prawie dwa razy dłużej. Zajęliśmy miejsca na samym końcu pociągu, żeby mieć dobry widok na targ, przez który pociąg przejeżdża pod koniec trasy. Po drodze były farmy ryb i krewetek. Były też pola ryżowe i małe wioski. Różne rzeki i jeziora, a nawet tropikalny las, w którym wypatrzyłem krokodyla, a Pchła wielkiego węża grzejącego się na słońcu. Planowaliśmy dojechać na miejsce, zobaczyć, jak pociąg przejeżdża przez targ, pospacerować po targu i okolicach, a następnie wrócić kolejnym pociągiem, z przesiadką, do Bangkoku. Nic z tego jednak nie wyszło, bo po zmianie rozkładu jazdy okazało się, że pociąg którym przyjechaliśmy do Maeklong, odjeżdża z powrotem za niecałe pół godziny i jest ostatnim w ciągu dnia, późniejszych pociągów brak. Mimo wszystko zdecydowaliśmy się, że „przepuścimy” go i poszukamy później jakiegoś transportu do Bangkoku.

Na koniec standardowo galeria zdjęć i mały bonus! Tuż przed stacją Maeklong spytałem konduktora czy mogę wejść do kabiny maszynisty, żeby mieć lepszy widok. Zgodził się z uśmiechem i otworzył mi drzwi. Prócz zdjęć możecie więc zobaczyć też filmik prosto z fotela maszynisty. Konduktor pokazał mi tylko, żebym nie nacisnął przez przypadek małego pedału koło fotela, bo zatrzymałbym wtedy pociąg 😉 Drugi filmik pokazuje przejeżdżający pociąg z poziomu targu. Niebezpiecznie blisko, aż wszystko trzęsło się w koszykach ułożonych wzdłuż torów.


Zapraszamy do oglądania!

 

6 Comments

  1. Monika
    12 stycznia 2014

    Absolutnie urzekł mnie pies obszczekujący pociąg 😀

    Reply
  2. Gośka
    12 stycznia 2014

    :)

    Reply
  3. Gośka
    11 stycznia 2014

    na zdjęciu Bangkok-37 w rybach jest coś żółtego… co to jest?

    Reply
    • Pchła
      12 stycznia 2014

      To był rodzaj jakiegoś nadzienia, tylko wygląda „niewyjściowo”…ale przyznam szczerze, że nie mam pojęcia, co to :) grunt, że nie śmierdziało, więc mogło być nawet jadalne 😛

      Reply
      • Marek
        22 czerwca 2014

        cześć, czy pamiętacie może, czy prom z Maha Chai do Ban Laem ma jakiś „rozkład”? Chcielibyśmy zdążyć na pociąg o 8, a w Maha Chai będziemy o 7.30…

        Reply
        • Pchła
          23 czerwca 2014

          Marek, o ile dobrze pamiętam, to kursowały tam dwa promy, które się mijały i odpływały dosłownie co chwilę. Z resztą cała „przeprawa” zajęła nam kilka minut, bo to strasznie blisko, tylko przez wodę 😉 Jeśli będziecie szli ze stacji kolejowej, postarajcie jak najszybciej „przebić” przez targ rybny. Spory tłum tak się zbiera, a dalej już z górki 😉 Powodzenia!

          Reply

Komentuj