Kraje

Szanghaj w naszym obiektywie

Posted by in Azja, Chiny | No Comments
Szanghaj w naszym obiektywie

Jeszcze w trakcie festiwali w Anglii rozmawialiśmy z jednym ze znajomych i opowiadaliśmy o naszym planie podróży po świecie, w tym podróży koleją do Chin. Pytał czy byliśmy już tam wcześniej, na co odpowiedzieliśmy zgodnie z prawdą, że nie, ale byliśmy już wcześniej w Azji, więc mamy jakieś doświadczenie i pewnie będzie bardzo podobnie. W końcu to też kraj azjatycki. Pamiętam jak dziś, kiedy uśmiechnął się do swoich wspomnień i stwierdził „byliście w Azji, a nie w Chinach”. Teraz mogę tylko przyznać mu rację. Trudno, o kraj większych kontrastów, co najbardziej uświadomiła nam wizyta w ultranowoczesnym i futurystycznym Szanghaju. Tutaj znajdują się najwyższe wieżowce Chin i drugi najwyższy na świecie budynek. Tu można pojechać najszybszym na świecie regularnie kursującym pociągiem. To tu będzie znajdował się największy na świecie terminal lotniska pasażerskiego. Wreszcie to tu porozmawiamy bez problemu po angielsku z większością spotkanych na ulicy ludzi. Wszystko to sprawia, że Szanghaj wydaje się być zupełnie odrębny od reszty kraju, jak gdyby sam w sobie był państwem. Wizyta w tym mieście pozwala przenieść się trochę do przodu w czasie i odpocząć od Chin nie opuszczając ich. Chiny to nie Azja, a Szanghaj to nie Chiny. Zapraszamy do obejrzenia tego wspaniałego miasta w galerii zdjęć pod wpisem, a poniżej jeszcze kilka praktycznych informacji.

Z Pekinu dotarliśmy pociągiem tej samej klasy, co wcześniej z Harbinu do stolicy. Tym razem jednak zdecydowaliśmy się na pociąg nocny, żeby zaoszczędzić na koszcie hostelu. Podróż minęła trochę mniej komfortowo, niż poprzednia. Wagony były starszego typu, przez co fotele mniej wygodne, ale miejsca na nogi dalej było sporo, czystość na dobrym poziomie, brak smarkania na podłogę i palenia papierosów, więc nie mogliśmy narzekać, jak na hard seat. Jechaliśmy pociągiem D313, odjazd z Pekinu 19:34, przyjazd do Szanghaju 7:15 rano, czyli niecałe 12 godzin. Całkiem nieźle jak na ponad 1300km. Bilet kosztował 309Y, czyli jakieś 154zł.

Pociąg dowiózł nas na dworzec centralny, skąd do rezerwowanego wcześniej hostelu mieliśmy zaledwie dwa przystanki metrem. Łóżko w 6-cio osobowym pokoju z łazienką i toaletą kosztowało niecałe 20zł, przystępnie, jak na takie duże i drogie miasto. Hostel Mingtown jest nowocześnie urządzony i bardzo czysty, do tego ma doskonałą lokalizację, blisko wielu atrakcji, które oferuje Szanghaj. Co najważniejsze, wieczorem w promieniu 100m od hostelu była masa straganów z jedzeniem, a za rogiem niedrogi supermarket Dia. Z czystym sumieniem możemy więc polecić to miejsce każdemu, kto szuka noclegu w Szanghaju.

Metro w Szanghaju jest droższe niż w Pekinie. Obecnie kursuje 13 linii, a rozbudowa trwa. Koszt biletu uzależniony jest od ilości stacji, które przejedziemy. Najtańszy bilet kosztuje 2Y, a najdroższy 9Y. Nas większość przejazdów do głównych atrakcji kosztowała między 3 a 6Y za bilet. Na każdej stacji są nowoczesne automaty biletowe z ekranami dotykowymi, system oczywiście dostępny po angielsku, nie ma więc problemów z zakupem biletu.

Szanghaj ogólnie jest drogi. Bilety wstępu do niektórych świątyń są w naszej ocenie absurdalnie drogie. Wizyta w oceanarium albo w punkcie widokowym na szczycie jednego z wieżowców to wydatek nawet 80zł na osobę. Zniżek dla studentów brak. Chcąc więc skorzystać ze wszystkiego, co Szanghaj ma do zaoferowania trzeba się zaopatrzyć w spory zapas gotówki albo zrezygnować z części atrakcji. Dla kontrastu nie ma problemu ze znalezieniem niedrogiego miejsca na obiad. Spokojnie można zjeść wielką michę zupy z noodlami za 4-5zł i to nie na straganie, a w małej restauracji.

Komentuj