Kraje

Na zdrowie!

Na zdrowie!

Szokiem ogromnym dla nas było już w Mandżurii spostrzeżenie, że w Chinach się pije. I to, o dziwo,  nie pije się wcale mało. Nasze wcześniejsze doświadczenia z Tajlandii, czy Malezji wskazywały wyraźnie, że tam alkohol jest dostępny głównie na potrzeby turystów, szczególnie piwo, bo zarówno islamskiej części Tajów, jak i Malajów pić zabrania religia. W Chinach picie wódki to prawie kultura, a na pewno ważna część życia zarówno towarzyskiego, jak i biznesowego oczywiście. Popija się wódkę ryżową, a właściwie alkohol będący czymś pomiędzy winem a wódką, wytworzony właśnie z ryżu. Różnica między wódką i winem polega głównie na zawartości alkoholu, bo chiński trunek ma (uwaga uwaga) ponad 50%! Średnia zawartość alkoholu waha się w przedziale 38% a 56%,  z dużym naciskiem na górną granicę. Trunek pachnie trochę jak rozpuszczalnik, tudzież zmywacz do paznokci, a smakuje..hmm..smakuje jeszcze dziwniej.  Szczególnie podobało nam się to, że na pijących nikt nie patrzy bykiem. Pije się do obiadu, lunchu i innych posiłków albo po prostu się pije. Ale nigdy nie należy zamawiać tylko wódki. Do buteleczki alkoholu trzeba poprosić o  talerz specjalnych zakąsek. Jak widać, kultura picia jest podobna na całym świecie. W Mandżurii do buteleczki 250ml dostaliśmy pełny po brzegi talerz z wyborem lokalnych specjałów, do których należały np. marynowane w czosnkowej zalewie orzeszki ziemne, glony, lokalna odmiana marynowanego makaronu, ścięte przyprawione biało jajka, również zamarynowane w czosnku, tofu, marchew i jakieś inne rzeczy, których nie byliśmy w stanie zdefiniować. W Pekinie tego nie znaleźliśmy, niestety. Chociaż popularne były tam orzeszki ziemne, tyle że smażone, również glony i inny rodzaj makaronu, niestety robiony już w innej zalewie, przyznam-  gorszej. Buteleczki zamawia się małe. Zazwyczaj 100 lub 250 ml, niekoniecznie jedną…W Mandżurii widzieliśmy co prawda chłopaków zmagających się z litrową butelką o 14:00 do obiadu, ale chyba tylko raz, czy dwa. Tak czy inaczej, dostaje się takie maleństwo, które zapakowane jest  jak prezent, owinięte w papier i przewiązane wstążką. Lepsze gatunki tegoż trunku dostępne są w ozdobnych, glinianych butelkach. Ceny startują od 1,5zł w sklepie i 2,5zł w restauracji za 100 ml. Po odwiązaniu wstążki i odkorkowaniu butelki należy już tylko wolno popijać, dużo jeść, śmiać się i biesiadować…odradzam wąchanie.

Oczywiście nie zachęcamy do spożywania alkoholu, bo to szkodzi zdrowiu. My pozwoliliśmy sobie tylko na małą degustację, na potrzeby tego wpisu :)

pełny zestawZakąski, z racji smaku i mocy alkoholu, znikają ze stołu błyskawicznie…w każdej ilości.

wódka ryżowaRóżnorodność i wybór „wódki ryżowej” jest  duży. Dla podkreślenia lokalnego folkloru na zdjęciu widoczna jest również paczka chińskich papierosów.

butelka wódki ryżowejButeleczka wygląda ładnie i niepozornie…a w środku czyha licho!

1 Comment

  1. Monia
    14 listopada 2013

    Przecież ryżol to medicine 😉

    Reply

Komentuj