Kraje

Przystanek: Lviv

Przystanek: Lviv

Dojechaliśmy. Na Stryjski Dworzec autobusowy dotarliśmy o 6:00 rano (5:00 polskiego czasu). Podróż z Krakowa zajęła w sumie 7h, z czego ok 2h straciliśmy na granicy podczas kontroli paszportowej. Na miejscu zaskoczyła nas głęboka, zimna noc. Temperatura nie wyższa niż 3 stopnie Celsjusza, na ulicach żywego ducha. Najbliższy przystanek autobusowy bez rozkładu i rozpiski kursujących linii. Kompletnie nie oznaczony. Po kilkunastu minutach stania na zimnie złapaliśmy marszrutkę nr 10 na dworzec kolejowy, łamanym polsko-rosyjskim udało się bez problemy kupić bilety (2 UAH od osoby) i dotarliśmy na miejsce w towarzystwie przodowników pracy i babuszek ruszających na przydworcowy „handel”, przez leniwie budzące się miasto, przy akompaniamencie ukraińskiego disco, którym raczył siebie i pasażerów kierowca..pełny folklor!

Pamiętaliśmy, że kilka late temu bez problemu można było dojechać z dworca do centrum tramwajem, który niestety obecnie nie kursuje, z powodu remontu trakcji. O dziwo, tu nikt się nie szczypie z rozbiciem prac na etapy, tak jak we Wrocławiu, gdzie od lat w okresie wakacyjnym ruszają przebudowy i remonty. Połowa ulicy Horodockiej jest kompletnie rozkopana. Miasto, owszem, jest delikatnie mówiąc sparaliżowane, ale praca wre. Zafundowaliśmy sobie 30 minutową przechadzkę i bez problemu udało nam się dojść do budynku Opery, czyli ścisłego centrum. Do odjazdu nocnego pociągu do Kijowa mamy jeszcze jakieś 3h, praktycznie cały dzień wykorzystaliśmy aktywnie na spacerowaniu po mieście, od tabliczki informacyjnej, do kolejnej tabliczki, bez presji i ciśnienia, bo oboje już wcześniej tu byliśmy. Ze względu na dość niską temperaturę, to nasze chodzenie poprzeplataliśmy gorącymi kawami i herbatami, żeby się nie przeziębić przed dalszą podróżą. Z pewnym sentymentem udaliśmy się też na obiad do Puzatej Chaty na wareniki i solankę, których nie mogliśmy się doczekać. Teraz szybka regeneracja, lecimy kupić prowiant do pociągu i następnym razem meldujemy się już z Kijowa!

Podsumowując: do Lwowa dojechaliśmy autobusem z Krakowa (cena 110 zł od osoby). Chcieliśmy uniknąć podróży nocnym pociągiem do Przemyśla, zwłaszcza, że łączna cena biletu kolejowego i marszrutki jadącej od granicy jest nieznacznie niższa od kosztu, który ponieśliśmy. Poza tym, z własnych doświadczeń wiemy, że jazda wspomnianym pociągiem do przyjemnych i bezpiecznych nie należy, szczególnie, kiedy na Śląsku do pociągu wsiadają bandy pijanych kiboli. Policja i SOKiści znikają wtedy bez śladu, a my nie chcieliśmy, żeby i część naszych dokumentów wtedy zniknęła. Komunikacja miejska we Lwowie jest dobrze rozwinięta, chociaż kiepsko oznaczona, mimo zeszłorocznego Euro. Bilety bez problemu można kupić u kierowcy, standardowa cena to 2 UAH za przejazd.

Przykładowe ceny:

  • Herbata 9-20 UAH (w zależności od tego, czy siadamy w obleganej kawiarni, czy nie)
  • Kawa ok. 22 UAH
  • Wareniki w Puzatej Chacie 9,5 UAH
  • Duża porcja solanki 15,75 UAH

Poniżej kilka zdjęć:

Lada

Cudo motoryzacji! Na lwowskich ulicach można spotkać wiele fantastycznych, wciąż sprawnych maszyn

Pałac Poniatowskich

Szybki rzut okiem na Pałac Poniatowskich

Stare i nowe

A propos cudów motoryzacji :)

Wareniki i solanka

Przepyszne wareniki i solanka, zestaw obowiązkowy

Zepsuta ciężarówka

Ten automobil poległ na przejściu dla pieszych

Adam Mickiewicz

Wiadomo, Adam M. musi być!

Auto

Tak, tak, kolejny zabytkowy pojazd..wciąż na chodzie

Before I die

Before I die I will…travel around the world :)

Filozof

Hołd oddany matematyce i filozofii, ogród Pałacu Poniatowskich

Iwan

Marzy mi się taki osełedec, a Olowi wąsy

Opera Lwowska

Budynek Opery Lwowskiej

Uniwersytet Lwowski

Uniwersytet Lwowski

Cyrk Lwów

Cyrk

Frank

Pomnik Iwana Franka

Horodocka remont

Jak remont, to porządny

Horodocka

Remont ulicy Horodockiej

Olo

Z lwowskim dworcem kolejowym w tle

Komentuj