Kraje

W oparach absurdu, czyli wiza do Chin

W oparach absurdu, czyli wiza do Chin

W poniedziałek odebrałem w Ambasadzie ChRL w Warszawie nasze paszporty. Wiza do Chin gotowa! Załatwianie chińskich wiz pozwala poczuć powiew minionej epoki. Nie obyło się bez absurdów i kolejki, ale może zacznijmy od początku…

Zdecydowałem się jechać do ambasady w Warszawie i nie korzystać z usług pośrednika, bo ten chciał 150zł od wizy. Tańszego nie mogłem we Wrocławiu znaleźć, może źle szukałem. W Poznaniu podobno można zamówić taką usługę już nawet za 50zł od wizy plus koszty kuriera. We Wrocławiu widać zbyt mała konkurencja i stąd takie ceny. W każdym razie nawet jeśli jest gdzieś tutaj tak tani pośrednik, to ostatecznie wyszło na to samo, bo Polski Bus kosztował 30zł w jedną stronę, musiałem tylko „zmarnować” dwa dni, ale co tam, czas w końcu mam. Poza tym to było ciekawe doświadczenie :) Oczywiście Pchła została w domu, żeby ograniczyć koszty transportu.

Wydział konsularny ambasady ChRL mieści się w brzydkim betonowym budynku, który wygląda jak wyciosany siekierą. Każdy dobrze zna ten styl z popularnych polskich blokowisk budowanych w czasach PRL. Łatwo więc przynajmniej odnaleźć ambasadę, kiedy jedzie się tam pierwszy raz. Urzędnicy pracują tylko w poniedziałek, środę i czwartek. Żeby było ciekawiej, w każdy z tych dni wydział konsularny czynny jest tylko przez dwie godziny. W poniedziałek od 13:30 do 15:30, w pozostałe dwa dni od 9:00 do 11:00. Na pierwsze starcie z chińskimi urzędnikami wybrałem poniedziałek 16 września. Naczytałem się wcześniej, że pod ambasadą są straszne kolejki i niektórym nic nie udaje się załatwić, ale to niby tylko w sezonie wakacyjnym, więc powinno być OK, w końcu już połowa września. Gdzie tam. Przyjechałem na miejsce chwilę po 12:00. Pod bramą była już kolejka około 30 osób – półtorej godziny przed otwarciem. Teoretycznie nie było źle, ale później w trakcie czekania okazało się, że część osób trzyma miejsce dla innych, część to pośrednicy, którzy mają po kilkanaście paszportów, a do tego Chińczycy wchodzą bez kolejki. Wszystko to niemiłosiernie wydłuża oczekiwanie. Zacząłem się w pewnym momencie zastanawiać czy w ogóle uda mi się wejść do środka, bo kolejka przybrała taki rozmiar, że w drzwiach stał ochroniarz i wpuszczał do środka po kilka osób na raz, żeby nie było tłoku i przepychania. Chińczycy oczywiście mogli wejść mimo wszystko. Swoją drogą ciekawe po co im wiza?  Przecież to Chińczycy. A może urodzili się tutaj i mają paszporty RP? Jeśli tak, to przecież nie są Chińczykami, tylko Polakami i dlaczego w takim razie wchodzą bez kolejki? Eh, pokręcone to wszystko.

Równie pokręcone są wymagania, które trzeba spełnić, aby otrzymać wizę. Wniosek wizowy ma cztery strony i zawiera sporo dziwnych pytań, ale to jeszcze w miarę normalne. Do wniosku trzeba natomiast dołączyć potwierdzenie rezerwacji hotelowych na cały czas pobytu oraz rezerwacje na samolot w obie strony. Tyle tylko, że my będziemy jechali pociągiem i nie wiemy gdzie i kiedy będziemy spać. Trafiłem gdzieś w internecie na relację podróżników, którzy próbowali rozmawiać na ten temat z konsulem. Ten stwierdził, że rezerwacja lotnicza musi być, bo takie są przepisy. To, że jadą koleją transsyberyjską nikogo nie interesuje, jak nie mają rezerwacji na samolot, to muszą sobie załatwić… Ja w takim razie nie podejmowałem już próby tłumaczenia, tylko zrobiłem, jak przykazał konsul. Załatwiłem wszystkie rezerwacje nie wydając na to ani grosza. Jeśli kogoś interesuje jak, mogę wytłumaczyć krok po kroku w prywatnej korespondencji. Nie chcę zanudzać wszystkich szczegółami technicznymi :)

W końcu, chwilę przed 15:00, po prawie trzech godzinach stania w kolejce już miałem składać wniosek, a tu nagle okazało się, że oprócz rezerwacji trzeba jeszcze dołączyć ksero paszportu, którego oczywiście nie miałem, bo nie było o tym ani słowa na stronie ambasady. Taki nowy przepis, który zaczął obowiązywać od zeszłego tygodnia i bez ksera już nie przyjmują wniosków. Zrobiło mi się słabo, jak pomyślałem, że jechałem z Wrocławia i stałem w kolejce tyle godzin na nic. Na szczęście w okolicy znalazłem bibliotekę, w której miła pani zgodziła się pomóc i zrobić mi ksero naszych paszportów. Dawno nie biegłem tak szybko :)

Przy składaniu wniosków wyszedł na jaw kolejny absurd. Na stronie ambasady była informacja, że wnioski należy składać osobiście, a jeśli nie ma takiej możliwości, to wniosek może za nas złożyć ktoś inny, pod warunkiem, że ma upoważnienie. Zabrałem więc upoważnienie od Pchły, ale w ogóle nie było do niczego potrzebne, nikt go nawet nie chciał oglądać… Po złożeniu wniosku dostałem małą karteczkę ze specjalnym numerem, który trzeba następnie wpisać w tytule przelewu na konto ambasady. Czyli udało się, zdążyłem i mogłem wracać do Wrocławia!

Tydzień później, czyli 23 września, wypadał termin odbioru paszportów. Po niewygodnej podróży autobusem dojechałem do ambasady tak jak tydzień wcześniej – chwilę po dwunastej. Kolejka miała już identyczną długość i zauważyłem w niej wiele znajomych twarzy. Tym razem byłem przygotowany na stanie w oczekiwaniu na otwarcie, a później na wejście – miałem książkę. Czas więc zleciał znacznie szybciej, niż tydzień wcześniej, do tego kolejka po odbiór jest krótsza niż do składania wniosków, więc już chwilę po 14:00 mogłem cieszyć oczy widokiem wiz w paszportach. Przy odbiorze należało okazać wspomnianą wcześniej karteczkę z numerem oraz wydrukowane potwierdzenie przelewu.

Tak więc od strony papierologicznej  jesteśmy gotowi do wyjazdu. Pozostaje tylko poczekać kilka dni, spakować plecaki i ruszyć w świat!

Na koniec kilka informacji praktycznych. Opłata za wizę wynosi 220zł w zwykłym trybie, czyli 4 dni robocze wydziału konsularnego. Za dodatkowe 50zł wizę możemy dostać w ciągu dwóch dni roboczych. Nie należy robić przelewu na konto ambasady przed złożeniem wniosku, bo nie mamy jeszcze wtedy tej małej karteczki z numerem i nikt nie będzie w stanie przyporządkować naszej płatności do wizy, co oznacza problemy z wydaniem wizy. Najlepiej przyjechać do ambasady co najmniej półtorej godziny przed otwarciem. Trzeba koniecznie zabrać butelkę wody i książkę lub gazetę. Dobrze też mieć parasol na wypadek deszczu. Przed bramą jest jedna kolejka, która następnie zamienia się w dwie kolejki do wejścia, już po otworzeniu bramy. Jeśli składamy wniosek, stajemy w kolejce po lewej stronie. Jeśli odbieramy paszport, stajemy po prawej. To tyle, teraz trzeba się już tylko uzbroić w cierpliwość i można załatwiać wizę :)

5 Comments

  1. Edko
    28 czerwca 2016

    Witam. Czyli kiedy mam uiścić opłatę? Dopiero po złożeniu wniosku? Mogę to zrobić już w domu czy jeszcze na miejscu?

    Reply
  2. Janek
    2 czerwca 2016

    Mieszka krowa w lesie ale co to kogo obchodzi, ta twoja wiza do chin pchło?

    Reply
    • Jo Gasieniec
      5 czerwca 2016

      Dawaj tą krowę Janek! 😀

      Reply
  3. tommy
    29 stycznia 2015

    to o co kaman z ta rezerwacja? wystarczy taka rezerwacja przedplatnicza?

    Reply
    • Pchła
      2 lutego 2015

      Tak, wystarczy. Ważne, żeby rezerwacja była potwierdzona, czyli znajdujesz stronę/pośrednika, który umożliwia płatność przelewem za bilet. Rezerwujesz bilet z opcją płatności przelewem. Na uregulowanie płatności masz zazwyczaj kilka dni (sprawdź w warunkach rezerwacji). Przelewu nie wykonujesz, ewentualnie anulujesz rezerwację po wydrukowaniu samej rezerwacji. Sprawdź tylko, czy pośrednik nie pobiera opłaty za anulowanie rezerwacji bądź nie uiszczenie opłaty! Od nas nikt nawet nie chciał żadnych papierów :)

      Reply

Komentuj